niedziela, 5 listopada 2017

Zimowe rękawice

Hej hej!
Raptem pogoda zaczęła odrobinę przypominać polską, złotą jesień a ja wyjeżdżam z wręcz skandynawską zimą. Lecz w świecie rękodzieła sezon zimowy trwa dłużej, a dla niektórych to się w sumie nie kończy. Dorwałam się do rękawic jednopalczatek ze sklejki, zamknęłam oczy i przypomniały mi się czasy dzieciństwa. 
Wyjście na sanki na pierwszy wielki śnieg w powiększonym rodzinnym składzie, z termosami pełnymi herbaty (przynajmniej w termosach dla dzieci była herbata), z prowiantem - to była cudowna tradycja. Aż do tragicznego wypadku... mogę jedynie powiedzieć, że w grę wchodziła atrakcyjna górka, sanki, drzewo,  40letni męski zad i bardzo niefortunny finał. Strzaskany tyłek był ceną za nieroztrzaskaną głowę dziecka. Takie oddanie! Miesiąc zwolnienia i ból, który powraca w różnych okolicznościach. Akcja ratunkowa z perspektywy czasu była przezabawna...może nie dla bohatera opowieści, ale ja mam ubaw:P
 Tak wracając wspomnieniami do tych cudownych (nie dla każdego) chwil nabrałam ogromnej ochoty wyczarować rękawice ociekające mrozem, obklejone śniegiem, ciężkie od zimy! Takie, jak za dzieciaka, kiedy wracałam z dworu.






Inspiracja dla Zielonych Kotów.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza